100

Multimedialna pocztówka z Londynu

Wizyta w Londynie? W muzeum sztuki? Owszem, The National Gallery to jedno z miejsc, które trzeba zobaczyć, a może tak zamiast The National Gallery, odwiedzić Frameless? Frameless to wystawa bez obiektów.

Frameless, jak sama nazwa wskazuje, to wystawa dzieł sztuki wysokiej bez ram. Frameless to multimedialna narracja. Bohaterem tej narracji są największe dzieła sztuki, ale jednocześnie ani ich twórcy, ani one same nie są tu najważniejsze. Dzieła te pozbawione zostały nie tylko ram czasowych i przestrzennych, ale i piedestału. Stają się one w tym miejscu niczym więcej niż wytworami ludzkiej wyobraźni. Frameless stawia sobie właśnie za cel umożliwienie odwiedzającemu ich multi-sensorycznego doświadczenia. Frameless daje w ten sposób każdemu możliwość wejścia w kontakt ze światem dzieł sztuki wysokiej na własnych warunkach.

Niektórzy badacze muzeów porównują muzea narodowe do więzienia. Być może słusznie, bo ośrodki takie jak The National Gallery generować mogą w odwiedzających spore zakłopotanie – albo brakiem wiedzy, albo nieumiejętnością dostosowania się do publicznego odbioru dzieł sztuki. The National Gallery zobowiązuje do, a może nawet i wymusza publiczne obcowanie ze sztuką, które ma wpisać się w pewne ramy. W ten sposób muzeum wywołuje konsternację wielu odwiedzających, którym nienaturalnie przychodzi wdrożenie tego nakazu. Nierzadko stają się oni w ten sposób marionetkami na własne życzenie. Rozczarowanie może też nastąpić w wyniku nieotrzymania dopasowanego do własnych potrzeb produktu wytworu kuratorów. The National Gallery nie jest właściwym miejscem pozyskiwania wiedzy ani o dziełach sztuki, ani o twórcach, bo choć jest tu i Berlini i Van Gogh (tak, metonimiczne znaczenie), to towarzyszy im ich resume, które musi mieścić się (znów) w ramy. A skoro obok Słoneczników jest resume, a nie biografia van Gogha, to dla urbanites [1] w The National Gallery nie ma możliwości ani poznania tego artysty, ani doświadczenia Słoneczników.

Frameless daleki jest od emocji zażenowania, dlatego materializują się tu ludzkie emocje. Nie ma tu mowy o konsternacji, bo nie ma tu wielkich dzieł sztuki w ramach i gablotach (choć oczywiście są one transmitowane niejako jedne po drugich na bezgranicznych telebimach). Zebrane w multimedialną opowieść dzieła twórców różnych epok nie mówią nic ani o samych artystach, ani o ruchach artystycznych w ramach których oni tworzyli. We Frameless o wytworach np. surrealistów można dowiedzieć się tylko tyle, że być może istnieje coś poza realnością (Beyond reality to tytuł jednej z multimedialnych para-wystaw w ramach Frameless, gdzie wyświetlane są dzieła surrealistów). Działa Dalego mieszają się tu z pracami Bosha. I co z tego? Chodzi o przyjemność, a nie o pokłony. Z drugiej strony jednak szkoda, szkoda indywidualności.

Reasumując, National Gallery, choć jest publicznym ośrodkiem, nie jest dla szerokiej publiki. Frameless, z kolei, jest.

[1] urbanite – termin zapożyczony z języka angielskiego, znaczenie: mieszkańcy dużych miast

20230821 170905 1
fot. D.P. wystawę zwiedziłam dzięki mojemu Englishman 😉
20230821 170302 2
fot. D.P. wystawę zwiedziłam dzięki mojemu Englishman 😉
20230821 172212 1
fot. D. P.
Facebook
Twitter
LinkedIn

Ostatnie wpisy

Newsletter

Img 1308

Słowem, chętnie pomogę i nawiążę współpracę

Piszę dla firm komercyjnych, instytucji publicznych, start-upów, freelancerów i wydawnictw. Zobacz moją ofertę.

Scroll to Top